Prace nad artykułem trwają.... jednakowoż jesienną mamy pogodę, wena wsiąkła w opadłe liście i artykuł pisze się w wirtualnej fazie przemyśleń, trzy milimetry nad czaszką, ewentualnie pod czaszką - kiedy stanąć na głowie. Zgodnie z filozofią Sloł Lajf - nie przepraszam za opóźnienia. Zdanie: "trwamy w fazie beta" powinniśmy wytatuować sobie na klacie. Na kalacie naszych kobiet (zleży jeszcze kto ma), ewentualnie byłych, na klatach naszych dzieci, wydrapać gwoździem na masce samochodu, wygolić do skóry sierściuchom, wydoić krowom z mlekiem i trzepnąć masło-beta do nie-smarowania... nazbierałoby się. Ogólnie i generalnie - przeglądam zdjęcia, zastanawiam się, patrzę w okno... A wszystko zaczęłoby się tak: